Konie w Świnoujściu zdychały, ale sąd uznał, że niesłusznie odebrano je właścicielom

Joanna Maraszek
Joanna Maraszek

Wideo

Zobacz galerię (25 zdjęć)
Koniki polskie z Karsiborskiej Kępy w Świnoujściu w ubiegłym roku zabiedzone i zagłodzone na śmierć, zostały odebrane właścicielom. Była to decyzja samorządu, który przez rok opiekę nad zwierzętami powierzył hodowcy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało, że konie winny być zwrócone właścicielom.

Do decyzji SKO w ostatnich dniach maja odniósł się prezydent Świnoujścia, publikując na swoim profilu społecznościowym obszerną wypowiedź, wyjaśniającą okoliczności, w jakich stado koników polskich zostało odebrane Ogólnopolskiemu Towarzystwu Ochrony Ptaków.

- Pamiętacie Państwo sprawę stada koników polskich należących do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków? Zwierzęta bardzo cierpiały, jeden koń zdechł, inny był w tak tragicznym stanie, że lekarz weterynarii sam podjął decyzję o jego eutanazji, aby skrócić mu cierpienie. Przez kilka dni całe Świnoujście (i nie tylko) żyło tą sprawą - pisze we wstępie Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. - Na wniosek lekarza weterynarii i Komendanta Straży Miejskiej, wobec braku reakcji ze strony OTOP, aby ratować zwierzęta, zdecydowałem o ich odebraniu i przekazaniu pod opiekę gospodarza w Karsiborze, który hoduje konie i potrafi o nie zadbać. Do dziś uważam, że to była dobra decyzja. Stan stada koników polskich pod opieką nowego gospodarza oraz lekarza weterynarii szybko poprawił się. Jestem przekonany, że gdybym wówczas nie zareagował, sprawa miałaby jeszcze bardziej dramatyczny przebieg.

Janusz Żmurkiewicz nie ukrywa, że decyzja SKO go zaskoczyła.

- Dlatego, z ogromnym zdziwieniem i niedowierzaniem przyjąłem decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Szczecinie, do którego z odwołaniem od mojej decyzji o odebraniu stada zwróciło się OTOP. SKO potwierdziło, że koniki były w bardzo złym stanie, że jeden padł, drugiego trzeba był poddać eutanazji, że były wygłodzone, nie miały jedzenia i wody, że stado było pozbawione opieki weterynaryjnej itd. ALE! OTOP nie działało umyślnie! Kolegium uznało, że w postępowaniu wykazano wyłącznie niedostateczną opiekę na zwierzętami, co nie jest jednak równoznaczne ze znęcaniem się według ustawy o ochronie zwierząt! Uwierzycie Państwo? Bo ja czytałem tę decyzję kilka razy i za każdym przecierałem oczy ze zdumienia. Decyzją SKO w Szczecinie miasto musiało zwrócić stado OTOP - pisze Żmurkiewicz.

Utrzymanie stada przez rok finansowane było z budżetu miasta.

- Szanowni Państwo. Przez rok, na leczenie, opiekę weterynaryjną, jedzenie i inne koszty związane z pobytem stada 25 koni u gospodarza w Karsiborze, miasto wydało niemal 195 tys. złotych. Oczywiście nie ma wątpliwości, że najważniejsze są konie, ale uważam, że OTOP powinien nam zwrócić te koszty. Zrobiliśmy przecież to, co oni powinni robić. Dlatego w odrębnym postępowaniu będziemy dochodzić zwrotu - wyjaśnia prezydent Świnoujścia. - Natomiast co do decyzji SKO, to jako prezydent nie mogę się od niej odwołać. Może jednak zostać zaskarżona przez prokuratora. Zwróciłem się już do prokuratury z prośbą o rozważenie takiej możliwości. Poinformuję Państwa o jej decyzji. Jedyne, co jest pozytywne w tej całej sprawie, to fakt, że udało nam się uratować koniki polskie; choć niestety nie wszystkie. Tylko… czy wracając ponownie pod opiekę OTOP są tam bezpieczne? Czy możemy być pewni, że sytuacja sprzed roku nie powtórzy się?

Po wypowiedzi Janusza Żmurkiewicza, region znów zaczął żyć sprawą koników, a OTOP postanowił spotkać się z mediami, by sprawę wyjaśnić.

- Na skutek różnych informacji, czy niesprawdzonych, czy niepotwierdzonych, głównie pojawia się pytanie o dalszy los koników, po opublikowaniu przez pana prezydenta decyzji SKO, która uchyla decyzję prezydenta o odebraniu koników - wyjaśnia Dorota Ochocińska, p.o. Dyrektora Sekretariatu OTOP. - Zajmujemy się konikami od 10 lat. Ta czasowa nieodpowiednia opieka zdarzyła się nam raz w tym okresie. Proszę mi wierzyć, że była to dla nas bardzo trudna lekcja i bardzo ciężkie doświadczenie i z pewnością będzie to procentowało na lata. Był to splot różnych nieszczęśliwych okoliczności. Byliśmy przekonani, że sprawowana jest nad nimi opieka, być może błąd leżał po naszej stronie, że niedostatecznie często było to kontrolowane.

Konie w tej chwili wypasają się w społecznym rezerwacie OTOP Karsiborska Kępa i są pod opieką nowego opiekuna. Pojawiają się wątpliwości, czy jedna osoba podoła zajmowaniu się stadem 25 koni, jednak przedstawiciele OTOP zapewniają, że poszukują osoby do pomocy i to wsparcie w opiece będzie zapewnione.

- Przez rok opiekowałem się konikami i udało mi się je doprowadzić do dobrego stanu - mówi Krzysztof Kopyciński, gospodarz z Karsiboru. - Opieka nad takim stadem wymaga wiele pracy. Od miesiąca koniki znajdują się pod opieką OTOP. W tej chwili mają dobre warunki i dostęp do wody, choć ja moich koni nie wypasam na tej trawie, uważam, że nie jest najkorzystniejsza dla koni. Myślę, że uwagę na to, co się dzieje będzie trzeba zwrócić zimą, kiedy konieczne będzie karmienie koni zbożem i sianem oraz dowożenie im wody. Jednej osobie będzie bardzo ciężko. Mi w opiece nad końmi pomagała rodzina i kolega.

Materiał oryginalny: Konie w Świnoujściu zdychały, ale sąd uznał, że niesłusznie odebrano je właścicielom - Świnoujście Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie